ktoś, kto śni ci się po nocach, bo chociaż tam cały czas spędzacie ze sobą.
dlatego zaczynasz uważać noc za najpiękniejszą część doby.
kreujesz piękny, lepszy świat, oczywiście z tym kimś, w twojej wyobraźni.
pomijasz już, jak zawodzi cię ten realny, kiedy nawet 1% z tego, co wyśnisz, nie dzieje się naprawdę.
jak codziennie chcesz spojrzeć mu w oczy, choć nadal nie znasz ich koloru.
ktoś kiedyś na pytanie "za ile można kupić twoją miłość?" odpowiedział:
"ktoś już ją kupił - pięknym uśmiechem i zielonymi oczami."
nie wiem, czy zielonymi, ale teraz też tak jest.
co robić, jak ktoś nie chce wyjść z twojej głowy?
czy to się leczy?
--------------------------------------------------------------------------
"An old man turned ninety-eight,
He won the lottery and died the next day.
It's a black fly in your Chardonnay,
It's a death row pardon two minutes too late.
Isn't it ironic... don't you think?
It's like rain on your wedding day,
It's a free ride when you've already paid,
It's the good advice that you just didn't take...
Who would've thought... it figures.
Mr. Play It Safe was afraid to fly. He packed his suitcase and kissed his kids goodbye.
He waited his whole damn life to take that flight
And as the plane crashed down he thought:
"Well isn't this nice...".
And isn't it ironic... don't you think?
Well life has a funny way of sneaking up on you,
When you think everything's okay and everything's going right.
And life has a funny way of helping you out, when
You think everything's gone wrong and everything blows up
In your face.
A traffic jam when you're already late,
A no-smoking sign on your cigarette break.
It's like ten thousand spoons when all you need is a knife.
It's meeting the man of my dreams
And then meeting his beautiful wife...
And isn't it ironic... don't you think?
A little too ironic... and yeah I really do think...
Life has a funny way of sneaking up on you.
Life has a funny, funny way of helping you out
Helping you out..."
It's a black fly in your Chardonnay,
It's a death row pardon two minutes too late.
Isn't it ironic... don't you think?
It's like rain on your wedding day,
It's a free ride when you've already paid,
It's the good advice that you just didn't take...
Who would've thought... it figures.
Mr. Play It Safe was afraid to fly. He packed his suitcase and kissed his kids goodbye.
He waited his whole damn life to take that flight
And as the plane crashed down he thought:
"Well isn't this nice...".
And isn't it ironic... don't you think?
Well life has a funny way of sneaking up on you,
When you think everything's okay and everything's going right.
And life has a funny way of helping you out, when
You think everything's gone wrong and everything blows up
In your face.
A traffic jam when you're already late,
A no-smoking sign on your cigarette break.
It's like ten thousand spoons when all you need is a knife.
It's meeting the man of my dreams
And then meeting his beautiful wife...
And isn't it ironic... don't you think?
A little too ironic... and yeah I really do think...
Life has a funny way of sneaking up on you.
Life has a funny, funny way of helping you out
Helping you out..."
--------------------------------------------------------------------------
więc, streśćmy ten dzień w kilku punktach:
1. wstajesz, nikt nic nie mówi i już "aha, zapomnieli o moich urodzinach dziena". ofc sms z życzeniami od orange i od Palinki już czeka.
2. zjadłaś śniadanie, wraca ze sklepu tata, stawia przed tobą 0,7 i "wszystkiego najlepszego". kc tato.
3. potem dostajesz czekoladę taką mega dużą i makarenę moją ukochaną mm.
3. potem dostajesz czekoladę taką mega dużą i makarenę moją ukochaną mm.
4. mówisz do mamy: "myślałam, że zapomnieliście już XD", a mama: "jak mieliśmy zapomnieć, jak z Kacpra fejsa na nasz e-mail przyszło już z 3 powiadomienie, kto ma uro w tym tygodniu." aha XD
5. wchodzisz na fejsa, tyle życzeń. <3 miłe, chociaż od k o g o ś by były jeszcze milsze, ale cóż. życie nie jest piękne, trzeba o tym pamiętać.:)
5. wchodzisz na fejsa, tyle życzeń. <3 miłe, chociaż od k o g o ś by były jeszcze milsze, ale cóż. życie nie jest piękne, trzeba o tym pamiętać.:)
6. przyjechała Ania. przywiozła mi takie piękne kulki pachnące karmelem (mmm), które zawsze jej brałam, jak byłam u niej w wawie, co musują, jak się je włoży do wanny. tylko.....nie mam wanny i moje życie legło w gruzach.;____;
7. przyjechali też znajomi rodziców i taty kolega do mnie ciągle: "nie jedz już, bo taka berta gruba będziesz"....dziena. XD
8. a teraz zamulam na fejsie i się wkurzam na dzieci buszu z pokoju obok, które co chwila wchodzą patrzeć mi w ekran........fakać się. XD
9. także no....dzień jak dzień, elo.
8. a teraz zamulam na fejsie i się wkurzam na dzieci buszu z pokoju obok, które co chwila wchodzą patrzeć mi w ekran........fakać się. XD
9. także no....dzień jak dzień, elo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz