niedziela, 1 września 2013

"ona zostawała sama.
nie przed telewizorem, ale lustrem, oglądając dramat..." ~ Huczuhucz

jest dobrze.
nie jest źle.
mogło być gorzej.
jest gorzej?
jest źle?


mimo przygnębiającej wizji jutra, ten dzień nie okazał się taki zły.
najpierw poszłyśmy z Kasią i Paliną na pizzę.
K - nie dobra ta cola.
(2 min. później):
K - ej, ta cola ze szkła smakuje lepiej niż ta zwykła.
a propos pizzy, to będę gruba.
to znaczy bardziej, niż jestem teraz.


po pizzy do Biedronki.
po co? no po owoce!
mango, kiwi, mandarynki, borówki, ananas!
kupiłyśmy jednak tylko borówki, śliwki i figi.
nie będę już dodawać, co oznacza po hiszpańsku słowo "figa".
 tak więc nasze zakupy:

  
potem zdecydowałyśmy się iść na moją działkę.
- zrób teraz zdjęcie otwartych fig.
- to szybko otwieraj będzie tir w tle, bo jedzie!
- no, otwieram już.
- szybciej!
- no nie mogę otworzyć!
- no szybko, bo jedzie!
no i mamy zdjęcie z tirem.


koniec końców figi okazały się ohydne.
"- ale będziemy miały co opowiadać dzieciom, że jadłyśmy figi.
albo, jak ktoś będzie mówił "jadłem figi", to my "ja też!"
także w sumie wyszło to nam na korzyść.
poszłyśmy potem nad staw.
- uwaga, tu są żaby.
- Aaaaaartur! (chwila ciszy)... nie ma, okłamałaś nas.
Kasia przykleiła mi pamiątkową naklejkę-wisienkę na mój super-czysty stolik w altance.
"na pamiątkę". 

#good #day


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz