niedziela, 29 września 2013

konkurs!

http://poziomeg.blogspot.com/2013/09/konkurs-sheinside.html 
- WYGRAJ BON O WARTOŚCI 150$ NA ZAKUPY W SKLEPIE www.sheinside.com!

sobota, 28 września 2013

now is good.

"I gubisz się już sam w tym lub sama,
gdyby nie to, że nasze plany utonęły w planach.
I tak ci powiem "przepraszam",
bo nie chciałem tego mówić głośno
I próbuję się ogarniać, ogarniać, ja wciąż żyję miłością, tak..." ~ Huczuhucz



i tak lepiej być już nie może,
więc będę sobie wmawiać, że jest dobrze.
i nie przejmując się jutrem,
ułatwię sobie życie.


boli mnie głowa.
o, zjadłabym czisburgera, czy coś z maka ogólnie.
jutro pewnie na zakupy do Płocka.
a teraz sobie siedzę w bluzie,
bo zimno,
piję różowe frugo, 
bo mogę
i nic, dosłownie nic mnie teraz nie obchodzi.
kocham taki stan. <3
idę jeść czekoladę, bo nie mam o czym pisać nawet.


#atomufki #xd
#aj #belif #aj #ken #flaj #lalala




czwartek, 26 września 2013

tak.

"wiem, że trudno wymazać przykre wspomnienia
Są bolesne jak spacer na boso po rozżarzonych kamieniach..." ~ Bezczel

niby jestem szczęśliwa.
ale wiesz,
czasem mi strasznie smutno,
nie wiem dlaczego,
ale coś jest nie tak.

wczoraj poszłyśmy sobie z Kasią i Paliną
na zdjęcia.
kocham je, no. <3
trochę zimno było, ale to nic.
a oto, co z tego wyszło: 





































 #pararararam


poniedziałek, 23 września 2013

"jeszcze będzie czas, zobaczysz odwróci się karta,
każdy dobry człowiek w życiu w końcu musi mieć farta,
jeszcze będzie dobrze uwierz, ja to wiem
i czuję, że zakochuję się w tobie z dnia na dzień 
coraz mocniej..." ~ Bezczel

tracę wiarę.
w siebie.
w ludzi.
w cały ten otaczający mnie świat.
i nie wiem już, co będzie dalej.

to na początek taka krótka historyjka.
a więc:
była sobie Asia.
w pewnej chwili poczuła się bardzo, baaaardzo szczęśliwa.
jednak Asia była bardzo głupią dziewczynką, bo myślała, że będzie tak już zawsze.
że będzie spokojnie zasypiała wieczorem 
i budziła się z uśmiechem w dzień.
że wróci to wszystko, co było kiedyś.
na szczęście sama doszła do wniosku, 
że chyba popieprzyło jej się w główce.
koniec.
w sumie happy end.
jak ja mogłam być taką idiotką?
JAK MOGŁAM CHOĆ PRZEZ CHWILĘ WIERZYĆ, ŻE WSZYSTKO SIĘ UŁOŻY?
jak?
dzisiaj to przemyślałam.
i może lepiej, że sama do tego doszłam.
chyba muszę narysować kolejnego motylka, bo już nie daję rady.
wchodzę do pokoju
i nagle taki szum w uszach i taki pisk w nich jakbym słyszała.
zamknęłam oczy i się łapię krzesła ze strachu, 
że się przewrócę.
otwieram oczy i co?
pierwsze, co zobaczyłam to tytuł książki "Klucze do piekieł."
chyba się boję.
Boże.
boli mnie głowa.
znowu za dużo myślę chyba.
najbardziej mnie denerwuje to, że pewnie sprawiam wrażenie jakieś gimby z "problemami".
śmiałam się z nich zawsze, pamiętam.
jak cięły sobie ręce, bo są "takie nieszczęśliwe".
of course, nadal są takie,
ale te z prawdziwymi problemami też.
i zaczynam je rozumieć chyba.
ta świadomość, że nic ci się w życiu nie ułoży.
bo dlaczego komuś takiemu jak ty miałoby się coś udać?
dzisiaj sobie zadałam to pytanie z 30 razy.
i wiecie co?
nic.
nie znam odpowiedzi.
i pewnie nie poznam.


#gołębie #z #Poznania #Boże #kocham #najbardziej #je
#chyba #bo #mogą #sobie #latać #i #srają #na #wszystko
#dosłownie

niedziela, 22 września 2013

nie rozumiem tego wszystkiego.

"Wszystko ma cel, sens i cenę - wiem o tym,
ale życie jest cenniejsze niż jebane banknoty..." ~ HiFi BANDA

jak to jest,
że chce ci się płakać,
ale sama nie wiesz,
czy ze smutku, czy ze szczęścia?

ja już sama nie rozumiem tego.
w sumie to jestem wdzięczna, że dzień tych rozgrywek był świetny.
znaczy byłby.
gdyby nie ta wiadomość po powrocie do domu.
jakby ktoś ci wbił sztylet w serce.
  jakby jeszcze na stadionie było beznadziejnie, to bym chyba miała depresję jakąś.
posiedziałam potem sama trochę.
i na plastykę już byłam ogarnięta.
bardzo dobrze w sumie.
bym coś napisała, ale tak się boję,
że ktoś ze szkoły może mieć dostęp do tego bloga.
to zachowam to dla siebie.
w każdym bądź razie, to po tym podsumowałam sobie cały dzień.
i chciało mi się płakać, ale ze szczęścia chyba.
(chociaż smutek siedzący we mnie na to nie pozwalał).
z nadziei, że wszystko się ułoży, znowu.
że nie będę myślała, co mogłam innego zrobić/powiedzieć dzisiaj.
nie martwić się, co będzie jutro.
wymyślać cudnych historyjek, które się nie spełnią,
tylko zasypiać z uśmiechem na twarzy,
po prostu wiedząc, że jutro też będzie pięknie.
nawet mi ciężko w to uwierzyć, ale miałam taki okres w swoim życiu.
gdy słyszałam dźwięk smsa nie miałam tysiąca myśli typu:
"A może to on?" "Przypomniał sobie o mnie?",
tylko z pustką w głowie,
wolną od złych i dobrych myśli,
z zaciekawieniem odblokowywując telefon
i patrząc na jego imię nad smsem.
i to całe szczęście jak sobie przypomnę, Jezu hfajkfsf.
w sobotę pojechałam.
wszyscy płakali, ja też.
ksiądz powiedział, że dzieci, które odeszły przed 7 rokiem życia ogłaszane są świętymi.
to mamy naszą małą świętą w niebie.
ciężko się z tym pogodzić,
że ktoś odchodzi.
tak na zawsze.
ale łzami czasu się nie cofnie.
dzisiaj już opanowałam dobre i złe emocje.
jest jak zwykle.
i ta zwykłość chyba mnie przytłacza.


 #i #tak #dotknąć #chmur #jeszcze #raz

wtorek, 17 września 2013

"Ktoś przez nich płacze, teraz kłamstwo jest prawdą,
nie pójdziemy do piekła, bo trafiliśmy już tam dawno..." ~ Huczuhucz

jak to jest,
że potrafimy rozwiązać
każdy problem kogoś bliskiego,
a ze swoimi sobie nie radzimy?

Jezu, nigdy więcej nie siadam z Purzychem.
zryta bania max.
cały czas się śmieje nie wiadomo z czego.
ewentualnie się kłóci z Olką dla odmiany.
jeśli chodzi o miny Żaby i Jeremiasza,
to lał z nich całą godzinę.
ja też zresztą.
ale rozciągnął Pauli ulubioną bluzę.
biedaczka.
codziennie teraz pada deszcz, nie wytrzymam z tą pogodą, no.
"to ja będę schab, a ty boczek."
kolejny dowód na to, że Kacper powinien się leczyć.;__;
w sumie to jest całkiem okej.
poza tym, że jestem zazdrosna strasznie i coś mnie trafi zaraz, to nawet dobry dzień dzisiaj.
dostałam 4 z matmy i z chemii.
czyli jak na mnie best początek roku ever.
czytam sobie jakiegoś bloga językowego, mi coś odwala z tym angielskim już,
ale chyba to lubię naprawdę.
miałam ostatnio wizję nowego rysunku, który pierwszy raz robiłabym z głowy.
no właśnie.
"robiłabym", bo w dni szkolne nie ma szans, żebym znalazła czas.
i jeszcze mam zakuwać na geo z tej Europy.
nie wyrobię, lalala.


#zjadłabym #kanie #tak #a #propos #grzybów
#hello #autumn

sobota, 14 września 2013

najktrótsza notka świata.

"czeka cię piekło, ja w swoim jestem odkąd,
mimo słońca ulice zaczęły moknąć,
zabiorę Cię tam złotko, pójdziemy prosto tak,
a Twoje oczy to już nie moje okno na świat..." ~ Huczuhucz

podobno na końcu
zawsze jest dobrze.
skoro teraz jest źle,
 
to znaczy, że to jeszcze nie koniec?

żyję.


#tak #blisko, #daleko #zbyt #by #znaczyć #dla #ciebie #tyle, #co
#dla #mnie #ty

piątek, 13 września 2013

"i nie musi być cieplej, choć kolejny raz nie grzeją
problem w tym, że nie mam ciebie, ale kto by tam się przejął?..." ~ Huczuhucz


dzisiaj podobno zły dzień.
piątek trzynastego.
wielkie mi halo.
ja pechowe dni mam
codziennie.


chyba nie wyrabiam psychicznie.
tak myślałam, czy bym nie mogła ważyć tak jakoś max
45 kg?
pominę, że myślałam o tym jedząc 6 deser.
chyba coś się zmienia.
chyba na lepsze.
szkoły nie ogarniam, ale to nic.
nie mam weny na dłuższe notki.
czytam sobie "Dzieci z dworca ZOO".
hadgvadkfahdf piękne. <3
także jedna z najkrótszych notek na tym blogu się kończy.
adios.

#lubię #takie #miejsca #- #dziurawa #droga
#dookoła #las #i #znak
#nie #wiem #dlaczego
#w #sumie # to #dziwne #i #bezsensu
#jak #ja

środa, 11 września 2013

"i tak czas zleciał, opatulony w pokój,
za oknem jesień, to już jest chyba trzecia w tym roku.
widocznie niebo ma do opłakania sporo,
dlatego daje klimat przemijania tym wieczorom..." ~ Huczuhucz


życie to taka huśtawka.
jednego dnia jest źle,
a drugiego jeszcze gorzej.
czy trzeba z niej zejść,
żeby było dobrze?

wczorajszy dzień to była totalna porażka.
nigdy nie widziałam się w takim stanie.
sama przyłapywałam się na ciągłej nieobecności 
oraz na tym, że słuchałam, a nie słyszałam.
to może trochę dziwne, ale tak było.
ktoś do mnie coś mówi, ja to słyszę, ale tylko się patrzę, bo nie rozumiem, co powiedział.
jakby mówił w innym języku.
myliłam to, co mówię z tym co myślę.
szłam jakbym patrzyła, ale nie widziała.
uderzałam we wszystko po kolei.
w słup, stół do ping-ponga, 3753151 razy w drzwi i nawet zeszytem w oko.
"Oni słuchają, lecz nie słyszą, między niebem, a ciszą,
spotykamy siebie,
oni patrzą lecz nie widzą..."
~ Kamil Bednarek
tak mi się skojarzyło z tą piosenką.
na początku myślałam, że tylko ja odnoszę takie wrażenie,
ale Ola sama mi to przyznała, że "dziś coś ze mną nie tak."
dziwnie się poczułam, że nikt "bliższy" tego nie zauważył, ale cóż.
chyba za dużo wymagam od życia.
w każdym bądź razie dzisiaj już trochę lepiej.
mam mieszanie uczucia,
ale przez to mam pustkę w głowie i przynajmniej skupię się na kartkówkach.
but the way, jutro mam dwie.
w tym jedna z chemii.
nie zdam, goodbye.


#co #zrobić #żeby #farbki #do #tkanin #się #nie #rozmazywały #pod #wpływem #wody
#moja #piękna #bluzka #diy #rip #[*]

poniedziałek, 9 września 2013

"muszę wziąć co moje i pójść, choć może
w miejscu, do którego zmierzam będzie jeszcze gorzej...."

- to już nie ma sensu.
- a miało kiedyś?


motylek się zmył.
nie wiem, czy narysuję drugiego.
może za miesiąc.
tylko będę się zachowywać, jakbym go nadal miała,
ale jest jeden problem.
ja sobie nie radzę już po prostu ze sobą.
zabijam się sama od środka.
nikt nawet nie wie, jakie to jest uczucie,
że się niby śmiejesz, wszystko okej, a coś cię dusi po prostu.
szczególnie jak słyszysz o czymś, o czym marzysz, a wiesz, że tego nie osiągniesz.
to możesz się zabić i naleśnikiem.
coś jest ze mną nie tak.
i najgorsze, że nic z tym nie mogę zrobić,
ale to nic.
wszystko jest okej.
wszystko jest okej.
wszystko jest okej.
tak w sumie, to nic nie jest okej, ale kto by tam się przejął.
miłego dnia, czy coś.

    
#kocham #te #kwiaty #bardzo #<3

piątek, 6 września 2013

#aloha

"(...) wybaczyć, to zakochać się w ostatni dzień przed śmiercią." ~ Huczuhucz

 jest dobrze.
naprawdę, jest dobrze.
znaczy było.
może już nie jest.
może siedzę sama.
może mi źle.

obchodzi cię to jeszcze?

elo gazelo, trzy dwa zero - mamy melo.
najpierw do kaktusa (of kors ja, Kaśq, Palina i Rotkiw)
Rotkiw, Jezu, ahhahahahhahahahhaahahhahahahaahahahhaha.
Wiktor liczy hajs, taka cisza.....
Palina: o, z gopsu?
i bym się udusiła colą ze śmiechu, dzięki.
 


"smuteg, rzal i rozpacz..... a, i ból."
Rotkiw co chwilę: "- Tasik, zrób mi zdjęcie na fejsa."
już ma ze sto tych zdjęć, chyba.
Kamila to zło, boję się jej, ma następnych wybrańców.:(
potem do Biedry po żelki.
i jakiś koleś do nas:
- stoicie w kolejce?
K: - tak.
Ja: - tak?
K: - noo.
Ja: Ale Palina stoi tam.
K: O, Boże.
i w śmiech, a ten koleś taka mina.



mamy żelki, no to do parku!
Kasia sobie przyklejała żelki do ust, geniusz.



pyszności.
Wiktor kupił tajgera, mm.
#naćpani #żelkami #i #tajgerem #słit #gimby




zauważyłam, że prawie na każdym zdjęciu jest Kasia.
zawaliłam jej potem butelką po tajgerze.
"- tylko nie w kwiaty, tylko nie w kwiaty!"
i tak je podlałam resztką tygrysa.




dres Rotkiw, stylówa.
nikt oprócz mnie nie zwrócił chyba uwagi na tą biedną, pękniętą latarnię.
niech ma chociaż fotkę na profilowe.




niżej piękna focia z Kasią na tle nieba.
laseczki.




potem mieliśmy iść na Orlika, ale poszłam z Kasią do niej na chwilę.
jej tata rlz.
zaczynam pisać nawet tutaj gimbusiarskim językiem - Boże, co się dzieje?
nieważne.
następnie się szlajamy po blokach, dzwoniliśmy po ludziach,
ale nikt od nas nie odbiera - so close.




tutaj jakże emo fotka, model - Rotkiw.
tak, wiem, to nie emo, ale to co?
na sam koniec do Kasi na działkę i jemy mirabelki! <3
+ Palina porzeczki.
Kasia trzącha drzewkiem i jej spadają wszystkie na głowę....no bywa.
ale zimno już było, brr.

#boska #jakość

środa, 4 września 2013

"ona, złapana w pułapkę strachu,
nie tylko wzrokiem chciała dotykać krawędzi dachu..."

nie ma już szans na lepsze życie.
nie ma.
nie było.
nigdy nie będzie.

mogę już umierać.
mogę?

od wczoraj mam swojego pierwszego motylka.
leciutko był namalowany cienkopisem, więc już prawie schodzi,
a jak się zmyje całkiem, to namaluję drugiego, tym razem markerem.
przetrwać do lata.
nie powiem, jak ma na imię, bo to tajemnica, ale na pewno to osoba, której nigdy nie "zabiję".
na tyle dla mnie ważna.
zmieniając temat, to mamy zwalony samorząd.
dwie osoby, których najbardziej nie lubię na stanowisku przewodniczącego i skarbnika, świetnie.
w tym roku na szczęście nie jestem nikim, więc wywalone,
ale wyczuwam problemy.
Palinie od wczoraj odwala.
wczorajsza infa, taka cisza, a ona:
- to co robicie w Sylwestra?
dzisiaj też jakieś napady, ale chyba ma to od zawsze.
nasz ziomek Łątek, haha.
codziennie zadane z matmy...
ale przynajmniej biologia dzisiaj zwolniona była.
 jutro będą robić zdjęcia do tych beznadziejnych identyfikatorów.
miałam dzisiaj na obiad pizzę, lalalala.
nie zbyt po środku mi wyszedł ten napis "alone", ale nie chce mi się go poprawiać już.



tak szczerze to mogłabym zamieszkać w tym lesie.
tak z dala od wszystkich.

      

#co #mam #robić #pomóż



poniedziałek, 2 września 2013

"słońce zgasło od łez,
a i tak chodziła w ciemnych okularach, nawet w deszcz..." ~ Huczuhucz

stąd nie ma ucieczki.
nie ma.
nie ma.
nie ma.
nie ma.

ratuj?

 będziemy nosili na smyczach identyfikatory z imieniem i nazwiskiem.
genialny pomysł.
podpisani jak dzieci w przedszkolu.
w sumie, zwierzęta w zoo też mają coś takiego obok klatek.
będziemy mieli jakiegoś nowego ziomka w klasie.
nikt chyba nie wie, kto to, bo się nie pojawił.
ale niezdający, więc się nie liczy za bardzo.
dzisiaj dzień taki trochę bez wyrazu.
nie jest zły, ale nie można go nazwać dobrym.
jutro pierwszy włef (7 godzin!).
jestem niewyspana strasznie.
jedyny plus, to taki, że nie musimy już nosić tych ohydnych mundurków.
w ogóle jest okropna pogoda.
zimno, wiatr, wrr.
coś strasznego.
od razu mi cieplej, jak na to zdjęcie patrzę:

 #w #sumie #to #jest #źle #i #niestabilnie

niedziela, 1 września 2013

"ona zostawała sama.
nie przed telewizorem, ale lustrem, oglądając dramat..." ~ Huczuhucz

jest dobrze.
nie jest źle.
mogło być gorzej.
jest gorzej?
jest źle?


mimo przygnębiającej wizji jutra, ten dzień nie okazał się taki zły.
najpierw poszłyśmy z Kasią i Paliną na pizzę.
K - nie dobra ta cola.
(2 min. później):
K - ej, ta cola ze szkła smakuje lepiej niż ta zwykła.
a propos pizzy, to będę gruba.
to znaczy bardziej, niż jestem teraz.


po pizzy do Biedronki.
po co? no po owoce!
mango, kiwi, mandarynki, borówki, ananas!
kupiłyśmy jednak tylko borówki, śliwki i figi.
nie będę już dodawać, co oznacza po hiszpańsku słowo "figa".
 tak więc nasze zakupy:

  
potem zdecydowałyśmy się iść na moją działkę.
- zrób teraz zdjęcie otwartych fig.
- to szybko otwieraj będzie tir w tle, bo jedzie!
- no, otwieram już.
- szybciej!
- no nie mogę otworzyć!
- no szybko, bo jedzie!
no i mamy zdjęcie z tirem.


koniec końców figi okazały się ohydne.
"- ale będziemy miały co opowiadać dzieciom, że jadłyśmy figi.
albo, jak ktoś będzie mówił "jadłem figi", to my "ja też!"
także w sumie wyszło to nam na korzyść.
poszłyśmy potem nad staw.
- uwaga, tu są żaby.
- Aaaaaartur! (chwila ciszy)... nie ma, okłamałaś nas.
Kasia przykleiła mi pamiątkową naklejkę-wisienkę na mój super-czysty stolik w altance.
"na pamiątkę". 

#good #day


 

bardzo optymistyczna notka.

"to to miejsce odbite w kilku parach źrenic,
które wierzą, że ich życie kiedyś się zmieni,
kilka zmęczonych twarzy pełnych nadziei,
że znajdą miłość pośród pyłu i kamieni..." ~ Małpa

nie chcę tam wracać.
nie chcę wracać tam.
wracać tam nie chcę.
tam nie chcę wracać.
tam wracać nie chcę.
wracać nie chcę tam.

 znowu wstawać o siódmej rano, tylko po to, żeby iść poudawać
jak bardzo te wszystkie lekcje mnie obchodzą.
 iść zobaczyć ludzi, bez których pewnie nie było by mnie tutaj oraz tych,
którzy chcą mi to wszystko zniszczyć.
rzeczywiście genialny pomysł na spędzanie czasu.
bez szans na stypendium, z którym mogłabym bez problemu tam jechać.
w wymarzone miejsce.
chociaż raz, zobaczyć, czy dałabym radę kiedyś coś zmienić.
jednak we wtorek, już na wejściu muszę się zmierzyć z "ulubionymi" przedmiotami, takimi jak:
w-f
infa
religia
fizyka
polski
matma
wdż
zabijcie mnie, proszę.
w takich chwilach jak ta, zawsze przychodzi mi na myśl: pieprzyć tą szkołę, zostanę striptizerką. 
tylko za chwilę przypominam sobie, że jestem brzydka, gruba i nie potrafię tańczyć.

#wspomnienie #wakacji
11 miesięcy.
motywujące.