"Wszystko ma cel, sens i cenę - wiem o tym,
ale życie jest cenniejsze niż jebane banknoty..." ~ HiFi BANDA
jak to jest,
że chce ci się płakać,
ale sama nie wiesz,
czy ze smutku, czy ze szczęścia?
ja już sama nie rozumiem tego.
w sumie to jestem wdzięczna, że dzień tych rozgrywek był świetny.
znaczy byłby.
gdyby nie ta wiadomość po powrocie do domu.
jakby ktoś ci wbił sztylet w serce.
jakby jeszcze na stadionie było beznadziejnie, to bym chyba miała depresję jakąś.
posiedziałam potem sama trochę.
i na plastykę już byłam ogarnięta.
bardzo dobrze w sumie.
bym coś napisała, ale tak się boję,
że ktoś ze szkoły może mieć dostęp do tego bloga.
to zachowam to dla siebie.
w każdym bądź razie, to po tym podsumowałam sobie cały dzień.
i chciało mi się płakać, ale ze szczęścia chyba.
(chociaż smutek siedzący we mnie na to nie pozwalał).
z nadziei, że wszystko się ułoży, znowu.
że nie będę myślała, co mogłam innego zrobić/powiedzieć dzisiaj.
nie martwić się, co będzie jutro.
wymyślać cudnych historyjek, które się nie spełnią,
tylko zasypiać z uśmiechem na twarzy,
po prostu wiedząc, że jutro też będzie pięknie.
nawet mi ciężko w to uwierzyć, ale miałam taki okres w swoim życiu.
gdy słyszałam dźwięk smsa nie miałam tysiąca myśli typu:
"A może to on?" "Przypomniał sobie o mnie?",
tylko z pustką w głowie,
wolną od złych i dobrych myśli,
z zaciekawieniem odblokowywując telefon
i patrząc na jego imię nad smsem.
i to całe szczęście jak sobie przypomnę, Jezu hfajkfsf.
w sobotę pojechałam.
wszyscy płakali, ja też.
ksiądz powiedział, że dzieci, które odeszły przed 7 rokiem życia ogłaszane są świętymi.
to mamy naszą małą świętą w niebie.
ciężko się z tym pogodzić,
że ktoś odchodzi.
tak na zawsze.
ale łzami czasu się nie cofnie.
dzisiaj już opanowałam dobre i złe emocje.
jest jak zwykle.
i ta zwykłość chyba mnie przytłacza.
#i #tak #dotknąć #chmur #jeszcze #raz